Jack jeszcze nie obnażył Kim takim pocałunkiem! Jego aksamitne wargi były jak Big-Milk!
Kim-Łał... Jack. Ja myślałam że ty mnie nie lubisz a co mówić o tym ,że mnie kochasz.
Jack-Bo widzisz Kim ja nie jestem takli pamiętliwy.. a co do ciebie Jerry to..
I w tym momencie Jerry wyskoczył okropnym śmiechem (jakim zaraz wy wybuchniecie z
tego oto filmiku) Jerry śmiał się dokładnie tak ja na tym filmiku ponieważ na telefonie oglądał
koń Rafał.
http://www.youtube.com/watch?v=ZYhjSTi6cag
Jack-A ty z czego tak się cieszysz? Co znów oglądasz Koń Rafał?
Jerry-Tak ale weż to obczaj normalnie zwarjijesz ze śmiechu jak to zobaczysz!
I w tym oto momencie Jerry pokazał Jack'owi i Kim ten filmik na co Kim aż padła ze śmiechu
przez co obudziła resztę!
Harry-A wy z czego taak sie śmiejecie? Jack nareszcie się obudziłeś! Gdy tylkowyjdziesz ze szpitala
to wiesz..
Jack-Tak wiem! Wyjeżdzamy.
Kim-Dajcie wy już spokój. Jack nie wyjedzie! A jak wyjedzie ta ja jadę z nim!
Jerry-Ja tesz!
Ross-Oczywiście ja tesz jadę.
Grays-A ja to co? Nie zostawię go tak ireszty tesz.
Rudy-No przecież nie wyjedziemy z nim. Chociaż ja pojechał bym za wszelką cenę!
Kim- Czemu nie wyjedziemy? Przecież ty możesz zostać!
Rudy-Nie chodzi o to że nie chcę lecz... Nie mogę.
Ross-Dlaczego?
Jack-Ja chyba wiem dlaczego.
Grays-Co? A ty niby z kąd wiesz?
Rudy-To może ja wyjaśnię... Mam tu dom, pracę i dziewczynę. Normalnie żyć nieumierać.
Kim-Nie powiedziałeś o rodzinie
Rudy-A tak...
Jack-Jasne rozumiem ale wy nie jedziecie ze mną..
Kim-Dlaczego niby... my nie możemy jechać? Bunajmniej!
Jack-Poniewasz wasze miejsce jest tu!
Nagle do sali wszedł doktor
Doktor-O świetnie! Dziendobry Jack. Jak się spało?
Jack-Dobrze dziękuje.
Doktor-Mam troszkę marne wieści! Jak ogladałem twoje prześwietlenie nogi zauważyłem ,że kość
jest z o milimetr za malo przesunięta. Ale to nic. To da się napraić! Uważaj bo będzie bolało!
I w tym momence Doktor złapał za chorą nogę Jack'a i przekrecił delikatnie kośc.
Jack-Aa...
Doktor-Przepraszzam ale byłem zmuszony szybko działać.
Jack-O ja pierdziele... Zaraz zwariuję!
Doktor-Jack i co? Przestaje boleć?
Jack-Tak.. I tak przyokazjii.... Czy ta noga bedzie miała coś wspólnego z przerawniem mojej nauki
jazdy na deskorolce i karate?
China-Nie zapomnij o innych zajeciach..
Jack-tak wiem!
Jerry-Myślę że nie!
Jack-Jerry zamknij się!
Jerry-Już... przeciesz sięnie pali!
Doktor-Raczej na pół roku dasz sobie z tym spokój! Niiech noga dobrze się rozchodzi a potem
zaczynaj lekko na niej skakać! To powinno pomuc!
Jack-Dziekuje panie doktorze.
JAck był ogromnie przygnębiony taka minę widział już jedynie Kim! Ale nie dziwię sie mu! Przecież
jak ma się chobby to robi się wszystko aby być w tym coraz lepszym!
C.D.N.
czwartek, 12 grudnia 2013
wtorek, 10 grudnia 2013
Kim i Jack. Rozdział 15
I w tym samym czasie Kimberly pobiegła za doktorem który miał za 3 min.
operować Jack'a!
Wszyscy czekali z niecierpliwością aż doktor króry miał operować Jack'a
wyjdzie. Czekali tak gdzieś ok. 4 i pół godz. Aż w końcu Doktor wyszedł!
China-I co z nim? Panie doktoże proszę o odpowiedz.
Pani brówer była tak zdenerwowana że omal nie wybuchła złoscią na tego
biednego doktora!
Doktor-Zrobiliśmy co tylko mogliśmy.
Kim-Jakto zrobiliście to co mogliście? Przeciez tu chodziło o czyjeś życie i
nadal o nie chodzi!
Doktor-Proszę się niemartwić. I chyba żle mnie zrozumieliście!
Jerry-Jakto żle zrozumieliście! Przecież to tylko jakaś opercja! Dla was lekaży
to pikuś.
Kim-Jerry daj spokój!
Jerry-Nie Kim! Jeśli mu coś się ztało to osobiscie będę go operować! I przy
okazjii tego doktorka!
Doktor-Proszę się uspokoić! Bardzo mi przykro ale zrobilismy naprawdę co
mogliśmy!
Kim lekko wychyliła głowę i dostrzegła nieprzytomnego Jack'a którego lekaże
wyprowadzają z sali operowej!
Kim-Patrzcie....
W tym momencie Kim pokazała palcem na pielęgniaży wyprowadzających z
tamtad Jack'a!
Harry-Szybko! Chodzcie za nimi!
Wszyscy natychmiast pobiegli za nimi i zaczeli ich o, wszystko wypytywać!
OCZAMI JACK'A <#>
Znów w śpiączce. Muszę się przełamać bo teraz ciągle walczę ze sobą.
Tzreba to zrobić i to bez dwóch zdań. Nagle zaczęłem sobie przypominać
wszelkiego rodzaju sceny z Kim! Nie mogłem zapomnieć jej zabójczo pięknego
usmiechu i tego jak się śmieje... A najlepiej wyglada na co dzień. No nic...
Muszę się obudzić! Wkoncu minęło już 5 godz. od tej mojej głupiej operacjii!
NARRATOR <^ ^>
Gdy Pielęgniaże zawieżli Jack'a do jego sali wszyscy jego bliscy poszli za nim!
Kim zagłębiała się ciągle myślą czy jej związek z Jack'iem żle na niego nie wpłynął.
Bo gdyby ona z nim nie chodziła to pewnie nic takiego by sie nie stało! Nadeszła
póżna noc! Kim zasnęła na krześle tak jak wszyscy jedynie Jerry zasnął przy ścianie
wpatrując się w kalendarz z jednorożcami! Ale to wkońcu Jerry. Była już gdzieś około
4.00 gdy Jack niespodziewanie otworzył oczy! A 5 min wcześniej Kim wstała za potrzebą.
Gdy Kim weszłą spowrotem spojrzała na łużko na którym leżał Jack! Chłopak się
usmiechał ale Kim była zbyt zaspana aby go zobaczyć!
Jack-Cześć Kim! Jak się czujesz?
Kim-O rany... Mam jakieś zwidy! Wkońcu lekaż mówił że on obudzi się dopiero
najwcześniej jutro!
Jerry-Kim! Cicho bądz! mam piękny sen o jednorożcach!
jack-No i może o kucykach? I nie zaapominając o magicznych wrtóżkach.
Jerry-Tak!
Bruwer tylko z uśmiechu zrobił zażenowaną minę bo myślał ,że Jerry tylko żartuje o
tym jego głupim śnie!
Kim-Zaraz ,zaraz.. Wkońcu ja nic takiego sobie nie ubzdurałam! Jack ty się obudziłeś!
Koch... Kopelat Jack!
Dziewczyna już miała powiedzieć Kocham cię... ale pojawiła się myśl tego pocałunku
.
Kim-Jack. Słchaj przepraszam! To przeze mnie jesteś... gdzie jesteś ale wiesz...
Jakc spojżał na dziewczynę wstał obioł ją w tali i pocałował! Takiego pacałunku jak tam
Jack jeszcze nie obdażył Kim! jego aksamitne wargi były jak Big-Milk!
C.D.N.
operować Jack'a!
Wszyscy czekali z niecierpliwością aż doktor króry miał operować Jack'a
wyjdzie. Czekali tak gdzieś ok. 4 i pół godz. Aż w końcu Doktor wyszedł!
China-I co z nim? Panie doktoże proszę o odpowiedz.
Pani brówer była tak zdenerwowana że omal nie wybuchła złoscią na tego
biednego doktora!
Doktor-Zrobiliśmy co tylko mogliśmy.
Kim-Jakto zrobiliście to co mogliście? Przeciez tu chodziło o czyjeś życie i
nadal o nie chodzi!
Doktor-Proszę się niemartwić. I chyba żle mnie zrozumieliście!
Jerry-Jakto żle zrozumieliście! Przecież to tylko jakaś opercja! Dla was lekaży
to pikuś.
Kim-Jerry daj spokój!
Jerry-Nie Kim! Jeśli mu coś się ztało to osobiscie będę go operować! I przy
okazjii tego doktorka!
Doktor-Proszę się uspokoić! Bardzo mi przykro ale zrobilismy naprawdę co
mogliśmy!
Kim lekko wychyliła głowę i dostrzegła nieprzytomnego Jack'a którego lekaże
wyprowadzają z sali operowej!
Kim-Patrzcie....
W tym momencie Kim pokazała palcem na pielęgniaży wyprowadzających z
tamtad Jack'a!
Harry-Szybko! Chodzcie za nimi!
Wszyscy natychmiast pobiegli za nimi i zaczeli ich o, wszystko wypytywać!
OCZAMI JACK'A <#>
Znów w śpiączce. Muszę się przełamać bo teraz ciągle walczę ze sobą.
Tzreba to zrobić i to bez dwóch zdań. Nagle zaczęłem sobie przypominać
wszelkiego rodzaju sceny z Kim! Nie mogłem zapomnieć jej zabójczo pięknego
usmiechu i tego jak się śmieje... A najlepiej wyglada na co dzień. No nic...
Muszę się obudzić! Wkoncu minęło już 5 godz. od tej mojej głupiej operacjii!
NARRATOR <^ ^>
Gdy Pielęgniaże zawieżli Jack'a do jego sali wszyscy jego bliscy poszli za nim!
Kim zagłębiała się ciągle myślą czy jej związek z Jack'iem żle na niego nie wpłynął.
Bo gdyby ona z nim nie chodziła to pewnie nic takiego by sie nie stało! Nadeszła
póżna noc! Kim zasnęła na krześle tak jak wszyscy jedynie Jerry zasnął przy ścianie
wpatrując się w kalendarz z jednorożcami! Ale to wkońcu Jerry. Była już gdzieś około
4.00 gdy Jack niespodziewanie otworzył oczy! A 5 min wcześniej Kim wstała za potrzebą.
Gdy Kim weszłą spowrotem spojrzała na łużko na którym leżał Jack! Chłopak się
usmiechał ale Kim była zbyt zaspana aby go zobaczyć!
Jack-Cześć Kim! Jak się czujesz?
Kim-O rany... Mam jakieś zwidy! Wkońcu lekaż mówił że on obudzi się dopiero
najwcześniej jutro!
Jerry-Kim! Cicho bądz! mam piękny sen o jednorożcach!
jack-No i może o kucykach? I nie zaapominając o magicznych wrtóżkach.
Jerry-Tak!
Bruwer tylko z uśmiechu zrobił zażenowaną minę bo myślał ,że Jerry tylko żartuje o
tym jego głupim śnie!
Kim-Zaraz ,zaraz.. Wkońcu ja nic takiego sobie nie ubzdurałam! Jack ty się obudziłeś!
Koch... Kopelat Jack!
Dziewczyna już miała powiedzieć Kocham cię... ale pojawiła się myśl tego pocałunku
.
Kim-Jack. Słchaj przepraszam! To przeze mnie jesteś... gdzie jesteś ale wiesz...
Jakc spojżał na dziewczynę wstał obioł ją w tali i pocałował! Takiego pacałunku jak tam
Jack jeszcze nie obdażył Kim! jego aksamitne wargi były jak Big-Milk!
C.D.N.
Śmieszne...
Tego nie zobaczycie u byle kogo... Chociaż ja kimś takim jestem!



Teraz z kimś innym!




A to taki mały torcik!



Teraz z kimś innym!




A to taki mały torcik!
Fotki Livki.
Oto jest fajne fotki z Mikołajkowego wieczoru gwiazd.



















Gdybym była sławna... To mnie byście widzieli na tych zdjęciach.



















Gdybym była sławna... To mnie byście widzieli na tych zdjęciach.
Ten gifek mnie nie cieszy!
W tym odc. czy pamiętacie? Temple of doom.
"Kim" całuje "Miltona". Choć jest już parą z "Jack'iem". To trochę dziwne ale... żeczywiste.


Na tym Jack mówi!
-How you love to kiss with Milton. That's why you're not together? Who is the end now you can be together.
Skoro chce być z Jack'iem to czmu całuje Miltona? ten reżyser to idiota ,że do tego dopuścił!
"Kim" całuje "Miltona". Choć jest już parą z "Jack'iem". To trochę dziwne ale... żeczywiste.


Na tym Jack mówi!
-How you love to kiss with Milton. That's why you're not together? Who is the end now you can be together.
Skoro chce być z Jack'iem to czmu całuje Miltona? ten reżyser to idiota ,że do tego dopuścił!
Noramalie to hicior!
Sami zobaczcie jak "Milton" rzucił się na Le... "Jack'a" Normalnie super!






Czy "Jack" (Leo) na każdym gifku wygląda świetnie? No jasne że tak! A jego włosy... oh...






Czy "Jack" (Leo) na każdym gifku wygląda świetnie? No jasne że tak! A jego włosy... oh...
Subskrybuj:
Posty (Atom)









